templatemo icon
Barbara Szubińska

Barbara Szubińska studiowała na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie w pracowniach prof. Stanisława Szczepańskiego i Artura Nachta-Samborskiego. Dyplom uzyskała w 1958. W 1963 stowarzyszyła się z grupą "Rekonesans" i wystawiała z nią w latach 1964-1966. Brała też udział w retrospektywach grupy w latach 90., poczynając od jubileuszowej wystawy w Galerii Zachęta w 1994. Od 1992 jest pedagogiem, od 2000 profesorem Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie. Artystka od początku lat 60. wiele wystawiała w kraju i za granicą. Jej ekspresyjne, utrzymane zazwyczaj w ciemnych tonach, niepokojące i dramatyczne malarstwo oscyluje na granicy figuracji i abstrakcji. Tajemnicze, aluzyjne wnętrza i oniryczny nastrój, jaki je wypełnia, stawiają malarkę w rzędzie czołowych twórców malarstwa metaforycznego. Często podejmowanym przez nią motywem jest pejzaż, dający okazję do interesujących rozwiązań kolorystycznych i fakturowych. Obok malarstwa chętnie stosowaną przez nią techniką jest akwarela.ELŻBIETA DZIKOWSKA: Ma pani ogromne doświadczenie artystyczne, zarówno twórcze, jak i pedagogiczne. Proszę mi powiedzieć: jak zostać malarzem? W jakiej mierze ważna jest dla artysty szkoła? BARBARA SZUBIŃSKA: Dla mnie szkoła miała ogromne znaczenie. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Sam talent nie wystarczy? BARBARA SZUBIŃSKA: Na pewno nie. Nie wszyscy jednak o tym wiedzą. Kandydat na studia artystyczne bardzo rzadko ma świadomość, jaki podejmuje trud. Choć od czasu, kiedy się uczyłam, upłynęło ponad ćwierć wieku, młodzież przychodzi na studia tak samo nieświadoma; może nawet bardziej, bo moje pokolenie doceniało zdewaluowane dziś wartości sztuki. Ale otoczenie jednak się zmieniło. Pamiętam, że kiedy jeździliśmy na plenery, gdzieś na głęboką prowincję, ludzie patrzyli na nas trochę jak na dziwolągi, na wariatów, a na pewno – nierobów. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy szkoła jest potrzebna? BARBARA SZUBIŃSKA: Szkoła pogłębia wiedzę, rozszerza świadomość. Nie szkoła średnia, nawet tak dobra jak moja w Radomiu. Ale najważniejsze jest to samo co w bluesie: trzeba czuć sztukę. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Co pani przez to rozumie? BARBARA SZUBIŃSKA: Trzeba mieć instynkt. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy jest on tym samym co talent? BARBARA SZUBIŃSKA: Tak, ale największy nawet talent bez pogłębienia go mrówczą pracą nie daje efektów. Ktoś powiedział: nie znam innych cech geniuszu niż wytrwałość. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy łatwo jest rozpoznać talent? BARBARA SZUBIŃSKA: Talent – nie, ale zdolności. Talent to również psychika człowieka. Natomiast na zdolności składają się umiejętność i łatwość rysowania, wyczucie kolorystyczne, pewna kultura. Talent – to moim zdaniem intuicja, inteligencja, także fantazja, pracowitość, skłonność do akceptacji innych postaw i to, co może jest najważniejsze – wiara w siebie. W potrzebę, konieczność, istotę, niezwykłą wartość zawodu, który się uprawia. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Skąd się bierze talent: z zewnątrz czy z wewnątrz...? BARBARA SZUBIŃSKA: Talent się ma. Wszystko inne się zdobywa. ELŻBIETA DZIKOWSKA: W jakiej mierze talent wystarczy, żeby być artystą? BARBARA SZUBIŃSKA: Bez wiedzy – tylko w połowie. Trzeba mieć także siłę woli. Były wprawdzie talenty, które wybuchały nagle, lecz szybko się skończyły, choć stworzyły dzieła wielkie. Ale i ci artyści pracowali. Nie można tylko machać pędzlem. Trzeba mieć w sobie pokorę wobec sztuki i jej posłannictwa. ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy sztuka winna coś wyrażać? BARBARA SZUBIŃSKA: Mam na ten temat osobisty pogląd. Jedni twierdzą, że tak, inni temu przeczą. Mnie jest sztuka potrzebna jako wsparcie duchowe. A więc musi o czymś mówić, musi coś wyrażać. Może to być ważne tylko dla mnie. Bo tworzę dla innych poprzez siebie. . .

 

   
Copyright © 2015 Wernisaże |